poniedziałek, 24 marca 2014

Prolog



Czym w psychiatry mogą być normalni ludzie? Ja podobno jestem normalna, przynajmniej według siebie… Zastanawiam się codzienni co ja tu robię, bo co można robić leżąc na łóżku otoczona czterema białymi ścianami. Czasami sobie myślę że mogłam tego uniknąć być inna…

Dopóki mieszkałam z babcią było ok., to chyba jej śmierć mnie zmieniła… To po niej tu trafiłam. Byłam załamana, ale to była ostatnia bliska mi osoba… Nie musieli mnie od razu tu oddawać, moja ciotka mnie nienawidzi… Czuję się już dobrze, ale oni myślą że udaję. Myślą ,że ukrywam siebie. Co mam urywać od samego początku byłam nie chciana… Rodzice nigdy nie mieli zamiaru mieć dzieci, no przynajmniej nie w tam czasie. Ale wpadli, od początku byłam ich kłopotem, od początku mnie znienawidzili....
Nazywali mnie pijawka nie dzieckiem…  

Mama była w ósmym miesiącu ciąży a wyglądała okropnie. Jakbym od środka wysysała z niej całe życie. Sama skóra i kości. Lekarz kazał je leżeć lub siedzieć by nie połamała kręgosłupa. Ale podobno, że tylko jak siadała to zaczynałam kopać. Grzeczna była tylko w nocy, jak bym wyczuwała kiedy dzień a kiedy noc.

Wszystko zmieniło się 13 Lutego, mama nie wytrzymał i złamała sobie kręgosłup… Zmarła od razu po moich narodzinach. Nigdy jej nie poznałam i nie poznam… Mój tata spalił jej wszystkie zdjęcia bo nie mógł na nie patrzeć. Znam ją tylko z historii babci, wszystko wiem z tych historii…

Mój ojciec powiesił się gdy miałam 3 lata, bo nie mógł już na mnie patrzeć… Podobno jestem bardzo podobna do mamy i to go niszczyło. Jego zdjęć też nie mam, spalił je z zdjęciami mamy a późnej już ich nie robił..

Wiem, że nikt nie wymówił tego na głos ale wszyscy uważają, że to moja wina. Obwiniają mnie za śmierć mamy, taty teraz babci… 
Dlatego tu jestem, bali się mnie wziąć żebym im czegoś nie zrobiła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz