Wywalona z
samochodu z walizką w ręce i kluczami. Dziękuję chociaż za podwiezienie pod dom.
Samochód ciotki znikną za rogiem a ja poszłam do domu, spodziewałam się że mnie
tu zostawi. Nigdy się mną nie interesowała, cud że w ogóle mnie tu przywiozła. Od
wieków nie byłam w tym domu. Pamiętam go tylko z dzieciństwa jak przychodziłam
tu z babcia raz do roku. Po śmierci taty babcia przyprowadzała mnie tu tylko w
rocznice ich śmierci, ale z czasem przestałyśmy bo nie chciałam tu przychodzić.
Nagle przyszedł mi go głowy dziwny pomysł. Rzuciłam walizkę do salonu i poszłam
na cmentarz. Nie byłam mnie tu chyba z trzy lata a cmentarz leżał dwie ulice
od domu moich rodziców. Zawszę jak chodziłam z babcią na ten cmentarz to się
zastanawiałam ja ci wszyscy ludzie mogą mieszkać przy cmentarzu. Teraz sama
będę znowu mieszkać przy cmentarzu, przynajmniej na razie.
Gdy doszłam
na miejsce nie byłam wcale zdziwiona stanem grobu rodziców. Od mojej ostatniej wizyty nikt tu
nie przychodził. Posprzątałam nagrobek, który zrobił się pusty .W drodze do śmietnika, zauważyłam starszą panią która
zbierała się do wyniesienia śmieci.
- Proszę mi
to dać i tak idę na śmietnik to wyrzucę
– powiedziałam z uśmiechem.
- Och
dziękuje kochanie – powiedziała staruszka podając mi worek.
Nie był
ciężki a mi zrobiło się miło że mogę komuś pomóc. Wiem że nie miałam po co
wracać na grup rodziców ale coś mnie tam ciągnęło. Gdy przechodziłam przy tej
staruszce ta zawołała.
-
Kochanieńka dziękuję za pomoc, jesteś taka młoda kogo tu odwiedzasz?
- Rodziców
- Och –
posmutniała starsza pani – poczekaj – staruszka podeszła do torby i wyjęła
znicze i zapałki – proszę to dla ciebie zapal dla rodziców niech światło zawsze
im świeci – powiedziała na pół radośnie, pół nieszczęśliwie.
- och nie
trzeba – ale było widać po minie kobiety że nie widzi odmowy – dziękuję nie trzeba było – powiedziała z uśmiechem i odeszłam.
Przy grobie szepnęłam tylko
Przy grobie szepnęłam tylko
- Proszę
kochani, niech to zawszę wam świeci.
Udałam się z walizką na górę. Zajrzałam tylko do pokoju który był nazywany mianem "Mojego pokoju". Nic w nim nie było, rodzice nie skończyli go urządzać i nawet nie mieli zamiaru kończyć. Z ścian jest do połowy pościągana stara tapeta a na podłodze zaschnięta fara do ścian. Omijając sypialnie rodziców udałam się do pokoju gościnnego. Nie był on za super wagancki wyposażony ale miał chociaż łóżko. Nie przypuszczałam że jeszcze kiedyś wrócę tu spać. Wytrzepałam pościel i położyła się spać bo ja człowiek zasypia to przychodzą sny, a może czyjeś wspomnienia?
-
Kochanie popatrz jaką piękną zabawkę kupiłam naszej córeczce – powiedziała kobieta bardzo wychudzona w ciąży,
siedząca na bujanym fotelu. Z początku nie widziałam jej dobrze ale jak
podeszłam bliżej i spojrzałam na jej twarz zobaczyła to że jest bardzo podobna
do mnie. Z drugiego pokoju wyszedł mężczyzna i podszedł do kobiety, wizą od
niej zabawkę i nakręciła ta zaczęła grać:
"nananana nananana nanana, nananana
nananana nananana"
-Morte się na pewno spodoba. –
powiedziała kobieta, już nie miałam złudzeń to są moi rodzice, chciałam do nich
przemówić dotknąć ich ale nie mogłam. Zdziwiło mnie że nazwała mnie Morte,
podobno moje imię to pomyłka urzędniczki, ale to może dlatego że to mój sen –
Dlaczego nic nie mówisz? - odezwała się mama.
-Po co nam to dziecko, popatrz jak ty
wyglądasz, ono cie zabija
- To nie jej wina.
- To czyja, wyjaśnij mi to w końcu-
mój ojciec wstał – chce wiedzieć co jest przyczyną tego że tracisz życie,
wytłumacz mi?
- Naprawdę bym chciała ale nie mogę,
proszę cię tylko o jedno, nie ważne co się kiedykolwiek stanie nie możesz jej
nigdy zostawić, proszę obiecaj że nigdy jej nie zostawisz, proszę obiecaj.
Nagły huk
dochodzący ze strychu mnie obudził. Na dworze było już jasno, a ja nie
wiedziałam co mam myśleć, o co chodziło w tym śnie i nagle następny huk. Szybko
się podniosłam i poszłam to sprawdzić. Huk dobiegał z zamkniętych drzwi,przerażało mnie to co może tam być.. podeszłam bliżej i złapałam za klamkę ale tak jak było zawsze tak dalej były zamknięte. Przyłożyłam ucho do drzwi i wtedy to usłyszałam...
"nananana nananana nanana, nananana nananana
nananana"
tak jak w moim śnie, słyszałam jak gra melodia z pozytywki z mojego snu .. Przerażona odsunęłam się od drzwi i stałam jak wryta nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. Ockną mnie dopier dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół a przez okienko drzwi zobaczyłam że to ciotka.
tak jak w moim śnie, słyszałam jak gra melodia z pozytywki z mojego snu .. Przerażona odsunęłam się od drzwi i stałam jak wryta nie wiedząc co mam ze sobą zrobić. Ockną mnie dopier dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół a przez okienko drzwi zobaczyłam że to ciotka.
- Wejdź – powiedziałam
po otworzeniu drzwi.
- Nie –
podpowiedziała chłodno – nie przyszłam na pogawędki, w ogóle nie powinnam tu
przychodzić.
- To po co
przyszłaś? – zapytałam zdziwiona.
- Proszę tu
jest wszystko, dokumentu, dowody i wszystko co zostało u mnie po twojej mace. Zapomnij
o mnie bo cie pomogę dla mnie nie istniejesz, od dzisiaj radzisz sobie sama. Nie
obchodzi mnie ile masz lat, to że nie jesteś pełnoletnia, dla mnie nie
istniejesz. – podała mi rzeczy, odwróciła się na pięcie i poszła w stronę auta.
- Dlaczego
mnie tak nienawidzisz, co ci zrobiłam że mnie zostawiasz samą?
Wybiegłam z
nią na podwórek ale ona się nawet nie odwróciła, wsiadła do samochodu i odjechała. A ja zostałam sama stojąca na tym przeklętym podwórku z świeczkami w
oczach. Zostałam sama, znowu…
_______________________________________________________________________
świetny roździał ;3
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada, na pewno będę tu wpadać :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://alex-faashion.blogspot.com/
Fajnie piszesz :) Zapraszam http://aleksandrabloog.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, na pewno bd wpadać częściej ! ;)
OdpowiedzUsuńhttp://misieeek-life.blogspot.com/ zapraszam :)